poniedziałek, 28 kwietnia 2014

7. Bilanse

W końcu mogę zajrzeć do komputera. Męczący weekend. Przepraszam Kochane :) 




Tiaaa, miałam zmniejszać ilość kalorii. Postaram się. Chciałabym nie przekraczać 600...


Rianon.

piątek, 25 kwietnia 2014

6. 31 DAY SQUAT CHALLENGE

Słonko świeci!!
Cześć Kochane :) Szybka notka, ponieważ dziś już nie będę miała kiedy jej wstawić. Bilans dzisiejszy wstawię jakoś jutro :) Wczorajszego nie wstawię bo go cholerka nie mogę policzyć 0.o Nie, nie zjadłam nic złego. Po prostu zbyt złożone potrawy i aż ciężko mi to rozłożyć i policzyć (na oko gdzieś około 1000 kcal.) Dlatego postanowiłam jeść jak najbardziej proste jedzenie tak, aby też łatwo policzyć. O! i to będzie najlepszy pomysł :) 

Rubensowa na swoim blogu wrzuciła "31 day squat challenge", do którego oczywiście się przyłączam :) Zapraszam i Was Kochane, jeśli macie ochotę :) Jakoś wyzwania z określonym progiem kalorycznym jeszcze do mnie nie przemawiają, więc takie wyzwanie jest dla mnie jak najbardziej przyswajalne ;) 



Pozdrawiam i życzę Wam dużo uśmiechu w tym pięknym dniu :*
Rianon.

środa, 23 kwietnia 2014

5. Bilans


Tak to dziś wyglądało. Muszę się powoli przestawiać na mniejsze ilości. Ale i tak jest to o wiele mniej, niż zazwyczaj. Będzie dobrze. A przynajmniej tak być powinno. 


Smutno mi. Chyba sam fakt, że człowiek postanawia przejść na dietę i schudnąć to kara dla naszego mózgu, który odwdzięcza się nam małym kuksańcem w postaci podłego nastroju. Mam nadzieję, że do jutra minie. A może nie. Kłótnia z facetem, irytujące osoby w moim otoczeniu, niezadowolenie z wyglądu i jeszcze praca, kiedy akurat przydałby mi się odpoczynek. Wszytko wskazuje na dłuższy dołek. 

Rianon.

wtorek, 22 kwietnia 2014

4. Bilans

Tak wygląda, mniej więcej, mój dzisiejszy bilans. Jogurt był trochę inny, ale nadal z ziarnami. Sok również. Wpisałam tak, aby mi się zgadzały kalorie, jakie były na opakowaniach. Niestety korzystałam ze strony ilewazy.pl a tam nie było tych rzeczy :) Trochę się najadałam. Idę zrobić sobie herbatkę, niby, na odchudzanie ;) Buźka Kochane :*


Rianon.

3. Po świętach = po problemie. Oraz wszechobecna "kur*a".

   Witam Was kochane w ten piękny wtorkowy dzień :) 
Mój dzień rozpoczął się dosyć niestandardowo. Obudziło mnie piękne zdanie "kurwa obudź się człowieku. Jest już 7.!!". Nie, nie do mnie - na szczęście, ale tak w pierwszej chwili pomyślałam, przekręcając się na drugi bok haha Niestety wiosna to czas, w którym rozpoczynają się wszelkie remonty i pewien pracownik fizyczny wybrał sobie miejsce pod moim oknem... Słodko.
   Mam nadzieję, że u Was wszystko dobrze i mało wyrzutów sumienia po tych dwóch dniach świętowania. Ja oddzielam ten czas grubą kreską i od dziś zaczyna się u mnie dieta. Postaram się systematycznie wpisywać swoje bilanse. Nie wiem, jak to wyjdzie w praktyce ze względu na obowiązki. Nie mniej jednak, jestem dobrej myśli :) 
   Swojego bilansu świątecznego nawet nie mam ochoty liczyć. Dobrze na pewno nie było, ale i nie było tragicznie. Będzie już tylko lepiej. Tyle zjadłam jajek faszerowanych łososiem, że pewnie w całym poprzednim roku tyle nie zjadłam ;) Fakt, starałam się wybierać te "lepsze" potrawy ze stołu ale i tak się niesamowicie najadłam. Wystarczy mi tego dobrego. Dziś już jest ten dzień. Jestem podekscytowana. 
   Pewnie się przerazicie, ale stanęłam dziś na wagę. Nie wiem, czy powinnam to robić po świętach, ale skoro zaczynam dziś to powinnam również wpisać swoją wagę... 86kg. Przerażenie w oczach, ale z drugiej strony spodziewałam się czegoś takiego. Bez sensu użalać się z tego powodu. Mój mężczyzna powiedział, że nigdy by mi tyle nie dał - nie wyglądam. I tak sobie uświadomiłam, że musi być bardzo silny, skoro bez problemu bierze mnie na ręce i nosi... Zastanawiające, ale nie płaczę z tego powodu :)  Ułatwię mu trochę zadanie i zacznę gubić te kilogramy. Tyko nie wiem jeszcze, kiedy zrobić ważenie. Ile czasu powinnam sobie dać? Tydzień czy dwa... 1. maja się zważyć?? 


Rianon.

piątek, 18 kwietnia 2014

2. Wielki Piątek. Wielkie Oświecenie i coś o mnie.

Lekki-Motylek, dziękuję Ci za wyjście z chęcią wsparcia w tym moim postanowieniu, oraz za uświadomienie, w jakim to pięknym czasie wzięłam się za prowadzenie mojego pamiętnika "dietowego" ;) Aż sama się uśmiałam do samej siebie, że wyleciało mi to z głowy. Oczywiście nie zapomniałam o święcie Wielkiej Nocy, ale jakoś nie połączyłam tych dwóch spraw. Nie mniej jednak mam nadzieję, że uda mi się przetrwać ten jeden dzień, gdyż w niedzielę rano jadę do rodziny i w poniedziałek wracam :) 

Wiedz, że możesz liczyć również na moje wsparcie :) Buziak!

A Teraz coś o mnie...

Na tym blogu chciałabym pozostać (jeszcze) jako Rianon. Mam 23 lata, 178 cm wzrostu, waga 8..kg (za duża) ;). Może ją za jakiś czas tu opublikuję, ale jeszcze trochę jest mi wstyd. Studiuję dziennie, pracuję w weekendy. Mam wspaniałego mężczyznę <3, który zna moje dawne problemy, ale chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, że to wróciło i jest mi z tym dobrze - bezpiecznie. Urodziłam się i żyję w Warszawie. Kiedyś słuchałam ciężkich gitarowych brzmień, teraz lubię melodyczny rock, punk i muzykę klubową - ot, taką przyjemną dla ucha.

Jakiś czas temu schudłam - cóż za piękne czasy :) Na szczęście nie mam z tamtego okresu już żadnych zdjęć. Po długich staraniach bliskich mi osób, które uświadomiły mi, że nie warto niszczyć sobie zdrowia, przytyłam. Nie było mi z tym od razu aż tak źle, wszak miałam pełną akceptację swojego ciała u mojego mężczyzny. Od niedawna noszę się z zamiarem podjęcia diety. I chyba to jest ten moment. Bardzo tego pragnę i postaram się siebie nie zawieść. 

Mam nadzieję, że wszystkim nam się uda i będziemy, tak po prostu, cieszyły się życiem!!! 



Rianon.


czwartek, 17 kwietnia 2014

1. Start

Hej! 
Dziś uświadomiłam sobie, że jak raz człowiek weźmie się na odchudzanie, to nie mija. Schudniemy, później przytyjemy bądź nie, znowu chudniemy i tak zatacza się koło. Po kilku latach moje koło się zamknęło, więc trzeba rozpocząć kolejny "cykl". Z racji tego, że taką mam potrzebę założyłam tego bloga i będzie ze mną znowu do momentu, w którym moja satysfakcja będzie na odpowiednim poziomie. I choć wiem, że będzie ciężko, a może tym razem i nie, wchodzę w to. Zobaczymy. 


Rianon.